RATIONALIST INTERNATIONAL

http://www.rationalistinternational.net

Alarmujące ograniczenie wolności intelektualnej i artystycznej w Indiach

Sanal Edamaruku

Sanal Edamaruku

Niepokoję się o przyszłość Indii. W moim kraju trwa alarmujące ograniczenie wolności intelektualnej i artystycznej.

Los Kamala Haasana, wielkiego aktora i racjonalisty, jest kolejnym przypadkiem. Słyszałem niedawno jego emocjonalną wypowiedź, w której rozważał emigrację jako ostatnią szansę na rozwijanie swojego twórczego talentu. Zabolało mnie to.

Powiedział: “Nie mam obecnie żadnej religii, żadnej kasty, żadnych pieniędzy. Ale mam talent… Nie mam niczego do stracenia, mogę więc równie dobrze wybrać… Jeśli nie ma tu dla mnie miejsca, znajdę miejsce bez religii. Jeśli jednak nie znajdę świeckiego stanu, wyjadę do innego świeckiego kraju, jak MF Husain.”

Obserwując śnieg padający za moim oknem w Helsinkach, dobrze rozumiem dylemat Kamala.

Podobnie jak on i jak wielu innych artystów, pisarzy i przywódców intelektualnych, w Indiach czekają mnie prześladowania i cenzura, tylko dlatego, że jakaś marginalna grupa fanatyków pali się do uciszenia mnie. W moim wypadku twierdzą, że uwięzienie mnie będzie korzystne dla wiary katolickiej. Dają upust swojej wściekłości, że w marcu zeszłego roku zdemaskowałem ich głupawy „cud” po prostu przez przyjrzenie się ich niszczejącej kanalizacji. Cud „płaczącego krucyfiksu” w Mumbaju zniknął po jednej dyskusji telewizyjnej 10 marca 2012 r. Ale gniewni fanatycy, którzy marzyli o zyskach z tego „cudu”, postanowili się zemścić. Wygrzebali stare prawo i dyszą ogniem.

W wypadku Kamala fanatycy krzyczą i zaciskają pięści w imię islamu. Te zaś pełne przemocy grupy, które wygnały MF Husaina z kraju i zniszczyły jego piękne obrazy, twierdziły, że zrobiły to w imię honoru bogini hinduskiej. Podczas gdy tłuszcza zmienia swoje barwy, dramat jest cały czas ten sam.

Jedna z pierwszych ofiar, Salman Rushdie, nadal jest często przeganiany ze spotkań literackich w Indiach, gdy tylko ci sami co zwykle podejrzani zaczynają przewracać oczami. Bądźcie ostrożni: ten, kto odważa się okazać solidarność z Rushdim przez publiczne odczytanie słów z jego klasycznej powieści, ryzykuje procesem sądowym. Rushdi nazywa to, co dzieje się obecnie w Indiach „kulturalnym stanem wyjątkowym”.

Paralela do załamania się demokracji indyjskiej w 1975 r. wydaje się uderzająca: dzisiaj, tak jak wtedy, zachowanie prawa i porządku służy jako usprawiedliwienie ograniczenia ludzkiego prawa swobody wypowiedzi. Czy jednak istnieje jakakolwiek realna podstawa takich twierdzeń? Chcą nas przekonać, że sale kinowe w Tamil Nadu będą płonąć, jeśli nie zakaże się filmu Kamala Haasana. I że wszystkie wysiłki sił policyjnych, by nie dopuścić do takiej katastrofy, będą daremne. Czy nie brzmi to jednak jak tani i kruchy pretekst?

Trudno wyobrazić sobie, by głośne festiwale literackie w Jaipur i Kolkotta mogły stać się polami krwawych bitew i powszechnych zamieszek, gdyby Salman Rushdie przemówił do publiczności.

Jeśli chodzi zaś o sprawę o bluźnierstwo wytoczoną przeciwko mnie: moje publiczne wypowiedzi w TV9, które posłużyły jako podstawa wniesienia oskarżenia, zostały przyjęte pokojowo i dobrodusznie przez społeczność katolicką w Mumbaju. Jest absurdalne, że pewni biskupi, którzy promują grupy fundamentalistyczne domowego chowu, obawiali się możliwych zamieszek publicznych.

Oczywiście, wszystkie stany wyjątkowe mają swoje straszydła. Odwoływanie się do niepokojów społecznych, żeby zaprowadzić ostre prawa i uzyskać możliwość uciszenia „niebezpiecznych” przeciwników, jest zawsze częścią gry politycznej. Ale czy Kamal Haasan jest przeciwnikiem rządu Tamil Nadu, którego trzeba uciszyć? Czy Taslima Nasreen stanowiła takie niebezpieczeństwo dla rządu Indii, że trzeba było zakazać jej książek, wepchnąć ją w areszt dla jej bezpieczeństwa, przypominający więzienie, i deportować ją cichcem do Europy?

Jestem przewodniczącym Indyjskiego Stowarzyszenia Racjonalistów. Wielu byłych przywódców Indyjskiego Stowarzyszenia Racjonalistów zostało później ministrami, ministrami edukacji, ministrami gabinetu, sędziami sądu najwyższego i wicekanclerzami uniwersytetów w Indiach. O opinię i wykłady prosiło mnie Narodowe Centrum Nauki, byłem zapraszany przez stowarzyszenie Inspirująca Nauka, organizujące obozy dla studentów (wspierane przez ministerstwo nauki i technologii). Byłem częstym gościem w rządowej Doordarshan TV i niemal we wszystkich poważanych prywatnych kanałach telewizyjnych w Indiach. Żadne z moich wystąpień telewizyjnych, wypowiedzi, książek ani kilkuset artykułów nie wywołały niepokojów publicznych. Niemniej dwóch policjantów spełniło życzenie biskupów i wniosło oskarżenie przeciwko mnie, by złagodzić „ranę” spowodowaną zdemaskowaniem przeze mnie cudu płaczącego krucyfiksu w Mumbaju!! Moje prośby o zapewnienie mi wolności za kaucją [do wyroku sądowego] zostały odrzucone przez sąd w Delhi i sąd w Mumbaju. Moje listy do premiera Indii i do ministrów Maharasztra, w których prosiłem o interwencję i zagwarantowanie mi swobody wypowiedzi pozostały bez echa. Czego lub kogo boją się?

Nie ma żadnego powodu, dla którego rząd Indii mógłby być zainteresowany w uciszeniu Kamala Haasana, Salman Rushdiego, MF Husaina lub Sanala Edamaruku.

Ale są inni, którzy są tym zainteresowani. Te fanatyczne grupy wszelkiej maści mają jedną rzecz wspólną: są wrogami rozumu i śmiałej wyobraźni, kreatywności i wolności jednostki, samostanowienia i radości życia. Zawzięcie i ponuro dążą do przykrojenia świata na swoją miarę, by pasował do małej, szarej, gołębiej klatki ich umysłów. Żadnych żywych kolorów! Żadnej muzyki! Żadnych silniejszych wiatrów! Żadnych argumentów, żadnego zaufania, żadnych wspaniałych myśli! Tylko strach i podporządkowanie się. I nalegają: na litość boga, żadnych zakłóceń!

No cóż, takie były zawsze grupy zombi w patologicznej strefie cienia w każdym społeczeństwie. Nie ma w tym nic nowego. Nie wydaje się też, by tych obskurantystów było więcej lub by byli bardziej atrakcyjni dla społeczeństwa. Nowa i alarmująca jest jednak narastająca nędza polityczna i brak skrupułów skorumpowanych polityków, którym nie przeszkadza używanie brudnych instrumentów, by grać na lękach i nadziejach ludzi. Te grupy przydają się im, by nadużywać społeczności religijnych i innych i tworzyć dogodne banki głosów dla siebie. Taslima Nasreen jest z powrotem w Indiach, spokojnie żyjąc i pisząc. Nikomu nie przeszkadza. Użyto jej wyłącznie jako przynętę, by wówczas rozpalić gorączkę religijną. Usunięcie jej było wówczas ceną, jaką zapłacono grupom zombi, których usługi były niezbędne przed ważnymi wyborami.

Jesteśmy pionkami w obscenicznej grze. Używa się nas jako przynętę i kozła ofiarnego, by ugłaskać fanatyków. Dławi się naszą wolność, naszą sztukę lub nasze stanowiska intelektualne, by smarować brudne łapy i uzyskiwać od nich przysługi, by płacić agentom za manipulowanie i wprowadzanie w błąd społeczności, które rzekomo reprezentują.

To, przed czym stoimy obecnie w Indiach, nie wydaje mi się być Stanem Wyjątkowym Kultury. Jest to Stan Wyjątkowy Kultury Politycznej. Nasz system polityczny porzucił wspaniałe ideały Świeckości i Demokracji i sprzedał Rozum i Wolność. Jest to wypaczenie idei Indii.

Moje dzieciństwo i młodość oświetlał duch naszej Wolności o Północy. Byliśmy zachwyceni i poekscytowani wspaniałymi ideami wolności, demokracji i świeckości, tak jak zostały zapisane w naszej konstytucji. Nauczyłem się, że musimy kultywować rozum, kreatywność i oddanie wielkim osiągnięciom kulturalnym, naukowym i technologicznym, by polepszyć życie naszych ludzi i uczynić z Indii najlepsze na świecie miejsce do życia. Byłem taki dumny, że jestem Hindusem.

Nie jestem skłonny pozostawić Indie watahom zombi i ich panom politycznym. Dla zawrócenia upadku praw obywatelskich niezbędna jest pomoc mediów, które muszą zaprzestać niebezpiecznego trendu kopiowania skorumpowanych polityków. W ciągu wielu lat bliskiej współpracy z mediami indyjskimi spotkałem wielu uczciwych i znakomitych ludzi na wszystkich szczeblach. Pragnę, by obecnie znaleźli odwagę połączenia rąk z wszystkimi, którzy chcą przerwać błędne koła polityczne.

Tłumaczenie: Malgorzata Koraszewska